Kwestia ewentualnej obecności ludności serbołużyckiej na prawym brzegu Nysy Łużyckiej była już przedmiotem rozważań najwybitniejszych polskich sorabistów, Ewy Siatkowskiej1 i Tadeusza Lewaszkiewicza2.  Gwoli uzupełnienia ich wywodów dodajmy, że w 1880 r. Arnošt Muka podawał, że na 22 wsie po tzw. "serbskeje stronje" okręgu żarskiego 17 było już zupełnie zniemczonych, 1 – Jemjelicę zamieszkiwali w połowie Serbołużyczanie i Niemcy, zaś Husoka, Dubrawa, Žěwink i Kromola pozostawały serbołużyckie. Łącznie powiat żarski miało zamieszkiwać 2086 Serbołużyczan w tym 866 we wspomnianych powyżej wsiach, zaś 1220 w pozostałych miejscowościach3. Z kolei według danych urzędowych zebranych w trakcie spisu ludności w 1890 r. język łużycki, jako ojczysty podały tam 622 osoby, a 235 łużycki i niemiecki4.

Jeszcze w wyborach 1924 r. w powiecie żarskim Serbołużycka Partia Ludowa (Serbska ludowa strona) zyskała 105 głosów, a na Polską Partię Ludową zagłosowało 20 osób5. Jednak czeski sorabista Adolf Černý na załączonej do swej książki Lužice a Lužičtí Srbové mapie obszary na wschód od Nysy Łużyckiej na Łuku Mużakowskim oznaczył, jako od 1905 r. całkowicie zniemczone6. Zajmujący się również przeszłością językową części Łużyc leżącej po prawej stronie Nysy Łużyckiej, znany serbołużycki naukowiec Frido Mětšk w relacji ze swej studenckiej wyprawy rowerem w 1937 r. pisał, że jadąc od Trzebiela, im bliżej Mužakowa, tym więcej widywało się charakterystycznych, łużyckich domów, a po wsiach można było spotkać jeszcze starszych ludzi mówiących po łużycku. Nie mogło to dziwić, gdyż jak podkreślał, jeszcze niedawno wszystkie wioski pomiędzy Trzebielem a Mużakowem były serbołużyckie7

Według niemieckiego slawisty Wolfa Oschliesa w trakcie przejmowania przez polską administrację terenów nad Nysą Łużycką i usuwania Niemców w siedmiu wsiach na wysokości Mužakowa doszło również do wysiedleń zamieszkałych tam Serbołużyczan8. Podobne wydarzenia miały mieć także miejsce w trzech wsiach położonych w Worku Żytawskim: Niedowie, Osieku Łużyckim i Bielawie Dolnej, które miało opuścić około 30 serbołużyckich rodzin9. Sprawą tą zajęli się członkowie bardzo aktywnego w sprawach łużyckich wrocławskiego Komitetu Słowiańskiego10. Trzon tego środowiska stanowili m. in.: Wójćech Kóčka, Bożena Modelska, Stanisław Rospond, Ludwik Straszewicz, Karol Stojanowski, Gwido Wrzesiński i Władysław Ziemiański. Zapewne to właśnie z ich inspiracji Pełnomocnik Rządu Rzeczpospolitej na Dolny Śląsk Stanisław Piaskowski już 29 II 1946 r. wydał okólnik w sprawie wyłączania Serbołużyczan z transportów repatriacyjnych11. W marcu 1946 r. w przekazanym Ministerstwu Ziem Odzyskanych wrocławscy sorabofilowie domagali się wyświetlenia okoliczności tych omyłkowych wysiedleń, ustalenia liczby poszkodowanych i wysokości ewentualnych odszkodowań12.

W tym kierunku szły też kolejne działania kierownika dolnośląskiej administracji. W czerwcu 1946 r. Piaskowski polecił traktować Serbołużyczan przebywających na podległym mu terenie, analogicznie jak polską ludność autochtoniczną i zapewnić im pełną ochronę i opiekę13. W listopadzie tego roku sprawą tą zajęło się również Ministerstwo Ziem Odzyskanych, nakazując S. Piaskowskiemu zwrócenie szczególnej uwagi, aby do transportów repatriacyjnych nie trafiali Serbołużyczanie14, oraz ustalenie, ilu ich jeszcze na terenie województwa wrocławskiego przebywa15. Według danych otrzymanych z poszczególnych starostw, liczba Serbołużyczan w poszczególnych powiatach przedstawiała się następująco: trzebnicki - 1 osoba, kłodzki - 2 rodziny, bystrzycki - 2 rodziny, wałbrzyski - 1 rodzina, jeleniogórski - 1 rodzina, lwówecki - 3 osoby, żarski - 7 osób16.  

Podobną dyrektywę, odnośnie powiatu gubińskiego, otrzymał wojewoda poznański17. W trakcie jej realizacji stwierdzono, że na terenie powiatu gubińskiego Serbołużyczanie nie zamieszkują, jednak zaraz potem odnotowano, że: "Są natomiast Niemcy, którzy posiadają słowiańskie nazwiska (Barbas - Starusky), lecz nie przyznają się do serbołużyckiej narodowości. Czują się więcej Niemcami i są zatrudnieni, jako Niemcy"18. W zestawieniu tym nie zostało uwzględnione starostwo zgorzeleckie, gdzie w Bogatyni zamieszkiwały w 1948 r. przynajmniej 4 osoby deklarujące narodowość serbołużycką19.

Wiosną 1946 r. wypracowana została we Wrocławiu koncepcja zorganizowania powrotu wysiedlonych. Uznano bowiem, że to właśnie na Oddziale Dolnośląskim Komitetu Słowiańskiego w Polsce spoczywa obowiązek naprawienia błędów związanych z wysiedleniem z okolic Mużakowa kilkudziesięciu rodzin serbołużyckich. Argumentowano, że powrót tych ludzi i wyrównanie im krzywd zniwelowałby negatywny wydźwięk tych wydarzeń na Łużycach. Jednocześnie postulowano, aby skoncentrować ich na określonym terytorium, gdzie poza wysiedleńcami znaleźliby również azyl serbołużyccy działacze narodowi. Powstała w ten sposób autonomiczna gmina serbołużycka stałaby się tym samym promieniującą na całe Łużyce bazą kulturalną20.

Postulat ten spotkał się z pozytywnym odzewem władz21.  Wyrażono zgodę na powrót do Polski wszystkich wysiedlonych Serbołużyczan, także tych zniemczonych, oraz osiedlenie ich nad Nysą Łużycką. Obiecano przy tym przydzielenie im dobrych gospodarstw oraz wszelką możliwą pomoc. O zapadłych w tym względzie decyzjach powiadomiona została Polska Misja Wojskowa w Berlinie, a sprawą w pierwszej kolejności miał się zająć jej Wydział Repatriacyjny22.

Informacje o tych inicjatywach dotarły także na Łużyce. Kierujący wojerecką zupą Domowiny Pawoł Nalij rozpoczął nieoficjalną rejestrację wysiedlonych23. To właśnie po spotkaniu z nim pochodzący z Czerwonej Wody nauczyciel August Petřik przekazał Domowinie informację o znanych mu Serbołużyczanach, zamieszkujących przed 1945 r. położone w powiecie zgorzeleckim: Czerwoną Wodę (4 rodziny), Górną i Dolną Dłużynę (2 rodziny), Lasów (1 rodzina) oraz leżący w powiecie Lubań Śląski Wrociszów Dolny i Górny (1 rodzina). Jednocześnie nadmienił, że w lasach wokół Zgorzelca i Lubania osiedliło się sporo Serbołużyczan pochodzących z okolic miejscowości Lubuš i Bukojno, którzy przybywali do pracy w pobliskich kopalniach węgla brunatnego24.

O szczegółach, w tym ewentualnej lokalizacji kompleksu osiedleńczego na początku 1947 r. rozmawiał z wojewodą Piaskowskim Wójćech Kóčka. Ustalono wówczas, że prawo do powrotu uzyskałyby wszystkie osoby serbołużyckiego pochodzenia, niezależnie od stopnia świadomości narodowej. W związku z powyższym Wójćech Kóčka zwrócił się do Domowiny o jak najszybsze sporządzenie spisu wszystkich wysiedlonych z wiosek położonych w pobliżu Mużakowa25. Pod koniec stycznia 1947 r. monitował, aby dotychczasowe ustalenia przekazać przewodniczącemu Domowiny Pawołowi Nedzie i zrobić wszystko, co możliwe, celem jak energicznego przeprowadzenia całej akcji26.

Ponieważ na początku 1947 r. sprawa łużycka znalazła się bardzo ciężkim położeniu i wiadomym było, że w najbliższym czasie nie ma, co liczyć na jej satysfakcjonujące rozwiązanie, zaczęły się pojawiać postulaty przygotowania się do działań długofalowych, w których baza osiedleńcza na prawym brzegu Nysy Łużyckiej miała odgrywać niepoślednią rolę, stając się z czasem jednym z filarów przyszłej serbołużyckiej polityki zagranicznej27. Dla utrzymania jak najbliższego kontaktu z etnograficznie serbołużyckiem obszarem po drugiej stronie Nysy Łużyckiej, rejon ten miał zostać zlokalizowany na wysokości Mużakowa. Oprócz powracających wysiedleńców miały się tam także znaleźć gospodarstwa dla pewnej liczby uboższych Serbołużyczan z okolic miejscowości Wojerecy i Slepo. Ich obecność pomogłaby w reserbizacji jednostek najbardziej zniemczonych. Powstać tam miała łużycka szkoła – na stanowisko nauczyciela proponowano Jurija Šewčika, a posługę duszpasterską miałby pełnić pastor narodowości serbołużyckiej. Językiem urzędowym miał być łużycki28. Jednak, aby rejon ten rzeczywiście mógł w przyszłości stać się surogatem serbołużyckiej państwowości i spełnić rolę swoistej bazy wypadowej do działań narodowych na Łużycach, sprawę osiedlenia należało przeprowadzić dokładnie i z jak największym pospiechem. Dlatego Wójćech Kóčka radził, aby rejestrację wysiedlonych oficjalnie powierzyć Pawołowi Nalijowi, a załatwienie w Berlinie formalności niezbędnych do przeprowadzenia repatriacji Pawołowi Dudźikowi 29.

Kwestia serbołużyckiego rejonu osiedleńczego była jednym z tematów poruszanych w trakcie rozmów, prowadzonych w maju 1947 r. w Ministerstwie Ziem Odzyskanych przez Wójćecha Kóčkę i Arnošta Černika. Uzyskali oni wówczas obietnicę udzielenia przesiedleńcom pomocy materialnej30. Wobec tych deklaracji W. Kóčka w lipcu 1947 r. ponownie apelował, aby na ile tylko jest to możliwe, Domowina realizację tego zamierzenia przyśpieszyła. Pośpiech był wskazany także z tego względu, że wówczas były jeszcze nad Nysą Łużycką wolne gospodarstwa rolne. Jednakże, ponieważ z każdym dniem pionierów tam przybywało stan ten już wkrótce mógł ulec zmianie31.

Apele te poskutkowały o tyle, że 20 lipca 1947 r. na posiedzeniu Prezydium Domowiny poinformowano, że rząd polski wyraził zgodę na powrót na prawy brzeg Nysy Łużyckiej przebywających na Dolnych Łużycach, głównie w okręgu mużakowskim, wysiedleńców serbołużyckiego pochodzenia. Mieli oni tam wraz ze swoimi nauczycielami i pastorami otrzymać do zagospodarowania kilka wiosek32. Gdy w trakcie prowadzonych przez Domowinę w 1947 r. w okolicach Mużakowa akcji propagandowych stwierdzono, że idea powrotu za Nysę Łużycką nadal cieszy się zainteresowaniem, postanowiono wreszcie rozpocząć oficjalną rejestrację. Zająć się tym miał skierowany specjalnie do sekretariatu Domowiny w Slepom pracownik. Warunkiem wpisania na listę była znajomość rodzimego języka. Po zakończeniu rejestracji i politycznej weryfikacji chętnych do powrotu, zamierzono wystąpić do strony polskiej w tej sprawie z konkretnymi wnioskami33.

Projekt zasiedlonej przez Serbołużyczan gminy na prawym brzegu Nysy Łużyckiej nie był jedyną propozycją utworzenia na polskim terytorium zaczątków serbołużyckiej państwowości. Znacznie dalej szedł w skierowanym do Ministerstwa Ziem Zachodnich, a datowanym na 15 maja 1946 r. memoriale Bohdan Gębarski. W czasie wojny aktywnie działał on w strukturach konspiracyjnych na kierunku zachodnim. Kierowana przezeń grupa "Bolesławowicza" we współpracy z tajnym senatem Uniwersytetu Poznańskiego przygotowywała z myślą o przyszłej konferencji pokojowej materiały uzasadniające granicę na Odrze i Nysie Łużyckiej oraz zasilała prasę konspiracyjną artykułami na ten temat. W latach 1942 – 1943 redagował Gębarski periodyk "Sprawy Łużyckie". On także był pomysłodawcą i redaktorem skierowanego do Niemców słowiańskiego pochodzenia czasopisma "Wendischer Bote". Uznając, że sprawa Łużyc nie znajduje zrozumienia ani u mocarstw anglosaskich, ani u Rosjan, Gębarski nawoływał, do przejęcia inicjatywy w tej kwestii przez stronę polską. Służyć temu miała przede wszystkim budowa w dorzeczu Nysy Łużyckiej, na obszarze około 2000 km² zrębów państwowości łużyckiej. Ten biegnący wąskim pasem wzdłuż brzegu Nysy Łużyckiej obszar, określony mianem Kasztelanii Łużyckiej miałby stać kuźnią łużyckiej państwowości, ośrodkiem szkoleniowym i propagandowym oraz azylem dla serbołużyckich patriotów. Jednak Gębarski nie sądził, aby ich napływ miał jakiś masowy charakter. Polscy osadnicy mieli pozostać na miejscu, a suwerenność władz polskich w niczym nie miała być pomniejszona. Kasztelania miała jednak stanowić osobną jednostkę administracyjną, bezpośrednio podległą Ministerstwu Ziem Odzyskanych34.  

W materiałach opracowywanych przez polskich sorabofilów sporo miejsca zajmowały także kwestie udzielenia Serbołużyczanom doraźnej pomocy oraz nawiązania trwałych kontaktów gospodarczych. Na początku 1946 r. Ludwik Straszewski i Władysław Ziemiański udowadniali, że niezależnie od przyszłej formy państwowej, dla Łużyc naturalnym partnerem gospodarczym będzie Polska, z którą łączy je sieć dróg wodnych, podczas gdy od Czech oddzielone są pasmem Gór Łużyckich. Bliskie stosunki gospodarcze ułatwiać miały także różnorakie więzy, nawiązane podczas długiego pozostawania Łużyc wraz ze Śląskiem w jednym organizmie państwowym. Ludwik Straszewski i Władysław Ziemiański proponowali więc utworzenie przy wojewodzie wrocławskim Organizacyjnego Komitetu do Spraw Łużyckich, w ramach, którego miała zostać powołana do życia Misja Handlowa Polsko – Łużycka. Instytucja ta miała posiadać, analogicznie do izb polsko – czechosłowackiej i polsko – radzieckiej, uprawnienia dwustronnej izby handlowej. Jednocześnie, jako ekspozytura Ministerstwa Skarbu oraz Ministerstwa Handlu Zagranicznego i Żeglugi, wydawałaby certyfikaty eksportowe i importowe. Aparat Misji miał posiadać kompetencje do nadzoru nad całokształtem dwustronnych stosunków gospodarczych, wnioskowania do właściwych starostów o przepustki graniczne, zakładania na Łużycach własnych placówek oraz ułatwień w dziedzinie turystyki. Pod egidą Misji powinny powstać dwa, duże społeczne przedsiębiorstwa, Towarzystwo dla Handlu Polsko – Łużyckiego oraz Polsko – Łużyckie Towarzystwo Transportowe. Możliwości wymiany widziano w takich grupach towarów jak: brykiety węglowe, wyroby tkackie, galanteria metalowa czy energia elektryczna z łużyckich elektrowni35.

Rozmowy na temat możliwych form współpracy gospodarczej przeprowadzili w maju 1947 r. Arnošt Černik i Wójćech Kóčka. W Ministerstwie Spraw Zagranicznych ich rozmówcą był wiceminister Stanisław Leszczycki, w Ministerstwie Ziem Odzyskanych wiceministrowie Władysław Wolski i Józef Dubiel, w Ministerstwie Przemysłu i Handlu dyrektor Sobański, a we Wrocławiu wojewoda Stanisław Piaskowski. Wysunięta wówczas została propozycja uruchomienia przez pracujących tam przed wojną serbołużyckich specjalistów fabryki maszyn rolniczych w Gocławiu, w powiecie żarskim. Szczegóły ustalone miały zostać w trakcie kolejnego przyjazdu do Polski A. Černika, któremu miał towarzyszyć wieloletni kierownik tych zakładów Arnošt Benada36.  W lipcu 1947 r. władze Domowiny optymistycznie stwierdziły, że władze polskie zwróciły będącą, jak to określono, w serbołużyckim posiadaniu, fabrykę w Żaganiu prośbą, aby obsadzić ją serbołużyckimi pracownikami37. W połowie grudnia 1947 r. Polska Misja Wojskowa w Berlinie otrzymała z Budziszyna nazwiska i życiorysy Serbołużyczan gotowych uruchomić w Polsce fabrykę maszyn rolniczych. Mowa była wówczas o zakładzie w Jasieni w powiecie żarskim, ewentualnie w Legnicy38. Pomysł ten mocno popierał wojewoda S. Piaskowski, który zwrócił się w tej sprawie do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Nie zgłosiło ono żadnych zastrzeżeń, jednocześnie prosząc jednak o wyrażenie opinii Ministerstwo Przemysłu i Handlu39.     

Były to propozycje tyleż ambitne, co w ówczesnej sytuacji politycznej, niemożliwe do zrealizowania. Nawiązanie tak zarysowanych kontaktów gospodarczych możliwe byłoby wyłącznie za zgodą władz radzieckich. Tymczasem Moskwa nie była zainteresowana dalszym osłabianiem Niemiec, choćby poprzez zbyt daleko idącą emancypację serbołużyckiego ruchu narodowego40. W tej sytuacji władze polskie mogły Serbołużyczanom udzielić wsparcia materialnego jedynie w bardzo ograniczonym zakresie. Podobnie rzecz się miała z pozostałymi elementami zagadnienia łużyckiego. Zawarcie w listopadzie 1947 r. porozumienia pomiędzy Domowiną a Socjalistyczną Partią Jedności (Sozialistische Einheitspartei Deutschlands) w sprawie statusu mniejszości serbołużyckiej, uznane zostało przez polską dyplomację za wygodny pretekst do ostatecznego wycofania się z zagadnienia łużyckiego.  Z upływem czasu również Domowina z coraz mniejszym entuzjazmem odnosiła się do pomysłów zakładających wysyłanie Serbołużyczan do sąsiednich państw słowiańskich. Wręcz odwrotnie, w sytuacji zalewu Łużyc przez masy niemieckich uciekinierów i wysiedleńców z Polski i Czechosłowacji robiono wszystko, aby żywioł serbołużycki liczebnie tam wzmocnić, m.in. wzywając do powrotu do ojczyzny Serbołużyczan pracujących w północnych Czechach. W Ministerstwie Spraw Zagranicznych skwapliwie, więc przyjęto propozycję Naczelnika Wydziału Środkowo - Europejskiego Marii Wiernej z 21 listopada 1947 r., aby za podstawę polskiego stanowiska w tej kwestii przyjąć warunki tej umowy. Uzasadniając ten krok Wierna pisała na początku lutego 1948 r. do ambasady polskiej w Pradze: "W aktualnej sytuacji, kiedy sprawa jedności Niemiec wysuwa się na czoło zagadnień niemieckich i nabiera znaczenia konsolidującego elementy demokratyczne w Niemczech, wszelkie tendencje odśrodkowe, choćby uzasadnione względami historycznymi, mogą tylko wyjść sprawie demokratyzacji Niemiec na złe. Dlatego też interesy obozu demokratycznego w Niemczech, którego jedność leży w interesie Polski, uzasadniają w dostatecznej mierze słuszność przedstawionego stanowiska, mogącego służyć, jako podstawa polityki polskiej w stosunku do problemu łużyckiego"41. Przyjęcie przez Landtag Saksonii 23 marca 1948 r. ustawy o zagwarantowaniu praw ludności serbołużyckiej uznane zostało przez M. Wierną za finalizację sprawy łużyckiej. Tym samym, jak pisał Tadeusz Marczak: "Sprawa łużycka złożona więc została na ołtarzu zasady internacjonalizmu proletariackiego, która właśnie w 1948 r. została wprowadzona do doktryny i praktyki zagranicznej Warszawy"42.

Załączniki:

1. F. Mětšk, W Kifkowem raju (Mojo swětkowne drogowanje po podzajtšnej Dolnej Łužycy) [w:] Bjerduški. Wubrana liryka a proza, Budyšin 1967, s. 12-13

"(...) Jědu skoro na Žarojsko – Trjebulskej droze k wjacoroju do Trjebul. Městaško w dobrem měrje wuwotpocywa pod šopłym słyńcom. Srjeź wikow stoj ze źiwim winom zarosćony městny dom. Kolaso njaso mnjo dalej. Šym bližej Mužakowoju pśidu, śim cesćej wiźim serbske twarjenja na wsach. Njejo to źiw: Pśed krotkim casom hyšći su wšykne te wjaski mjazy Trjebulami a Mužakowom serbske byli. Tež źěnsa namakaš tam starych luźi, kenž serbski powědaju."

2. 1946, marzec 23, Wrocław - O pozytywny program w stosunkach polsko-łużyckich, materiał opracowany przez Władysława Ziemiańskiego (fragment)

"(...) Na Oddziale Dolnośląskim Komitetu Słowiańskiego w Polsce spoczywa obowiązek naprawienia błędów związanych z wysiedleniem z okolic Mużakowa kilkudziesięciu rodzin serbołużyckich. Fakt ten odbił się głośnym echem na Łużycach i obciąża stosunki polsko – łużyckie. Powrót tych ludzi na Łużyce, wyrównanie ich krzywd oraz utworzenie autonomicznej gminy łużyckiej nad Nisą pozyskałoby nam wielu przyjaciół. Rejon ten byłby azylem dla działaczy łużyckich i mógłby odegrać rolę bazy kulturalnej, promieniującej na Łużyce."

3. 1946, maj 15, Warszawa – Memoriał Bohdana Gębarskiego (fragment)

" (...) należy już teraz przystąpić do montowania państwowości łużyckiej, na terenach nam podległych, abyśmy nie musieli się z nikim w tej sprawie liczyć. Tereny te to dorzecze Nissy. Dorzecze pozajmuje powierzchnię 2000 km² i biegnie wąskim pasem wzdłuż naszego brzegu Nissy, jest słabo zaludnione przez Polaków.

1) Proponuję nazwać to terytorium Kasztelanią Łużycką i uczynić ja narodowym azylem dla patriotów łużyckich, warsztatem doświadczalnym łużyckiej państwowości, ośrodkiem szkoleniowym i prasowo – propagandowym. Nie pomniejszając w niczym suwerenności polskiej na tym obszarze uczynilibyśmy kasztelanię potężną atrakcją dla Łużyczan, której Czesi nie będą mieli czym zrównoważyć. Będzie to polski wkład w sprawę i potężny magnes, skupiający dotychczas różnokierunkowe dążenia Łużyczan. Polscy osadnicy pozostaliby na miejscu. Przypływ prawdziwych Łużyczan byłby symboliczny. Kasztelania winna być odrębną jednostką administracyjną, podległą MZO, a nie wojewodzie dolnośląskiemu. Przemawia za tym fakt, że staje się ona zalążkiem autonomicznego państwa, które prawdopodobnie rozrośnie się po wchłonięciu reszty Łużyc. Stworzenie kasztelanii byłoby wstępem do właściwego wyzwalania Łużyc – tutaj naszym przeciwnikiem są Niemcy a nie Czesi. Łużyce będą osłaniać Śląsk od zachodu i Pragę od północy. Ruchliwość Niemców w Zgorzelcu i Żytawie świadczy, że doceniają oni wagę problemu."

4. 1946, grudzień 12, Delni Wujezd – List Augusta Petřika do Domowiny w sprawie Serbołużyczan, uciekinierów zza Nysy Łużyckiej

Delni Wujezd. Dnja 5.12.46

Domowina w Budyšinje. Čekarjo zady Nyseje.

Na wokołpuću přez knjeza Nalija we Wojerecach słyšach, zo je pólske knježerstwo dowoliło, zo dyrbja serbja zaso do swojeho domu zady Nyseje so wróćić.
Domowina pak sebi žada, we krotkim ćasu napisma wot serbow z tuteje krajiny dostać. Tehodla mi znate mjena napisam:

Zhorjelski wokrjez:
z Rothwasser
1. Duchomny Šołta. Dźensa w Sprejcy wokr. Wojerecy
2. Ratar Sohra z. Ratzen při Łazu dźensa??
3. Ratarska wudowa Ladusch z Nochten "   ??
4. Wučer August Petřik, dźensa w Delnim Wujezdźe (sym sam !)
Z Ober – u. Nieder Langenau
1. Ratar Wilhelm Wolfgang dźensa (23) Hohelucht über Varel
                                                              Oldenburg bei Harbers.
      (by wojnski přijaty w americy. Mać je wudowa, njetkt při synu we Hohelucht. - - Bĕ mój   
      šuler w Drjetwe.)
      Ja jemu dźensa pisam, wot noweje možnoty, so wróćić!!
2. Ratar??, přećel wot ratarki Sikora w Čornym Khomcu
Z Lisa
1. Ratar ??, přećel wot Zolic we Čornym Khomcu

Lubanski wokrjez:
Z Rudelsdorf
1. Ratar Jan Wićas, dźensa pola Bušic w Čornym Khomcu

We lĕsach wokoło Zhorjelca z Lubań bĕchu wšudźom ratarje, kiž z Lubuša a wokolnosće abo Bukojne a wokolnosće přez jamy Grube Erika a Grube Werminghoff su so tam nowe kubła kupili.

     Moje mjeno a štož shubich hižom we decembre 1945 knjezej Nedo přepodach. - - (Teho runja před mĕsacami moju próstwu wo zamoženje mojeje dźowki, kiž we Českej shubi přez ćekanje ze Zhorjelca)
     Waše dźeło pak žohnuj Bóh ton Knjez, za serbow, kiž shubichu dom a zamoženje!
                                                                            Z serbski postrowom
Wućer A. Petřik


5. 1947, styczeń 10, Wrocław -  List Wójćecha Kóčki do Pawoła Nedy (fragment)

" (...) Wobdźěłam tukhwilu z wojewodu we Wrócławju mužakowski prawo – brjožny kompleks ewentualneho přesydlenja tamnišich Serbow a autochtonow serbskich přeněmčenych. Prošu diskretnje dale (Nali to započał) zwěsćić a spisać wšitkich wusydlenych z najbližšich wjeskow na ranjo wot Mužakowa."

6. 1947, styczeń 28, Wrocław -  List Wójćecha Kóčki do Pawoła  Nedy (fragment)

" (...) Sym jednał we wěcy repatriaciji wšitkich wusydlenych serbow z Pólskeje (přimjezneje). Knježerstwo je dowoliło wšitkich, tež tych we poslednich generacijach přeněmčenych k ranju wot Mužakowa sydlacych, přez planowu akciju blisko Nisy zasydlić. Knjež. je tež misiju w Berlinje wo tym powědomiło a wšo zaleži wot nas a našeho zhromadneho dźěła z misiju (repatrijačne wotdźělenje), zo bychmy tu akciju přewjedli. Změje to wulki wuznam. Myslu, zo najlěpje wšitkich skoncentrować we Mužakowskim (k ranju Nisy) rejonje a dyrbimy nawjazać zwisk z etnografiskim terenom z łužiskej strony Nisy. Derje by było hnydom ewang. duchowneho so wě serba, sobu pósłać. Chcedźa jim jowle dać rjane kubleška a wšu hospodarsku pomoc. Serbska rěč ma być hamtska. Něšto khudšich serbscy rěčacych ze Slepjanskich a Wojerowskich stron by so mohło a dyrbjało mjez nich dać, zo by spěšnišo postupowało přeserbšćenje tych přeněmčenych. Wučeŕ by był trebny. Chcu k tomu narěčeć J[urija?]. Šewčika, kotry tu hišće sedźi (wokoło Wałbrzycha). Tajke centrum chcedźa potom wuwić a wutworić jako politisku prołužisku bazu. Myslu, zo dyrbi so z našeje strony forsownje hačrunjež wobhladniwje a po móžnosći čicho tu wěc přewjezć."

7. 1947, styczeń 31, Wrocław -  List Wójćecha Kóčki (fragment)

"(...) Mam nadźiju, zo sy posledni mój dosć tołsty list před něšto dnjami dostał. Sym tam připołožił za wšelajkich druhich doma něšto hrónčkow. Dźensa sćelu k wědomju "namjet" kotry smy jowle we Wrocławju we Słowj. Komiteće wudźěłali a kotry, kaž zdźělich Nedźe we poslednim liśće, je knježerstwo skhwaliło. Prošu daj to w najbližšim času a na wěstym puću Nedźe do Budyšina z přispomnjenjom, zo bychu doma  wšo přihotowali, zo by so mohło tu akciju energiscy přewjezć."

8. 1947, luty 26, Wrocław - list Wójćecha Kóčki do Pawoła Nedy (fragment)

"(...) Nimo wšoho ryzy aktualneho dźěła, a wěrju Wam, zo dźěłaće wodnjo a nocy, njezabudźće wo registraciji wusydlenych Serbow, dokelž jich repatrijacija a z tym zwjazany problem skručenja z woběju stronow Nisy łužiskeho žiwjela a wutwaŕ polit. bazy změje we přichodźe njesměrnje ćežku wahu we dalšim wuwiću našeho prašenja. Hačrunjež budźemy w najbližšim času naše prašenje jako statno-politiski problem maksimalistiscy forsować – tajka je naša narodna winowatosć w tym historiskim wokomiku, to tola smy a dyrbimy być realistiscy a dowidźeć, zo naše stejnišćo budźe žałostnje ćežke. Kaž wěm ze směrodajneho žórła, njemóžemy ličić na doskónčne rozrisanje našeho prašenja na mjezynarodnym forum w zbližacych so měsacach. Tohodla dyrbimy dźensa hižo přihotować so twarić hodźace pozicije a wothladajo wot centralneho nutřkowneho problema wobhladuju projektowanu teritorijalnu bazu z rańšeje strony Nisy za wažny a konkretny zdónk přichodneje našeje zwonkowneje politiki. We zwisku z tym hodźi so pozdźišo přihotować a přewjezć dźensa njepřewidźomne akcije. Surogat łužisko-serbskeje statnosće jako wupadowa baza při Nisje k ranju Mužakowa móže spjelnić swoju rolu, jeli cyłu wěc kutnje a kruče přewjedźemy. Njezabudźće wo tym a napiš mi prošu swoje mysle. Jowle je wšo přihotowane, dalše zaleži wot nas doma. Trěbny je k tomu materijal, ludźi, ludzi! Myslu, zo byštaj Dudźik a Nali mohłoj konkretnje, ale diskretnje wěc přewjezć (Nali – registracija, Dudzik repatriacija via Berlin). Sym Ći hižo jónu skrótka wo tym pisał a nadźijam so, zo sy list dóstał."

9. 1947, lipiec 2, Wrocław - List Wójćecha Kóčki do Prezydium Domowiny w Budziszynie (fragment)

"(...)Kak daloko su postupiły prócowanja w Berlinje wo přepustki za našich gimnazijastow w Zhorjelcu a kak steji z repatriaciju z Pólskeje wusydlenych Serbow. Tak samo móža přijeć njetrěbni ludźo z khudych stron wojerowskeho a slepjanskeho wokrjesa. Jeli mysliće, zo je derje wutworić tón łužiski rejon po pólskej stronje, to njezabudźće wo tym, hewak budźe přepozdźe a potom hodne njebudźe započeć. Tukhwilu su hišće swobodne statoki.

10. 1947, lipiec 20 - Wyciąg z protokołu z posiedzenia Prezydium i Komitetu Domowiny

"(...) Pólski stat nam oficjelnje zdźeli, zo móža so Serbja (jedna so tu wosebje wo Mužakowski wokrj. A D[elni] Ł[užicu]) zaso do Pólskeje wrócić a sej tam wutwarić swoje wjeski ze swojimaji wučerjemi a fararjemi atd […] pólski stat serbske wobsedźeźenstwo wróćił (fabriku w Sagan, z prostwu, tam serbskich dźełaćerow zamiesćić)"


11. 1947, sierpień 28, Budziszyn – Domowina w Budziszynie do Polskiej Misji Wojskowej w Berlinie

Budziszyn, dnia 28.08.1947 r.

Do
Polskiej Misji Wojskowej
w  B  e  r  l  i  n  i  e

Przy ostatnim zajeździe naszego delegata. Dipl. Rer. Pol.Arnošta Černika do Polski i rozmowach prowadzonych z p. Wiceministrem Spraw Zagranicznych Leszczyckim, p. Wiceministrami Ziem Odzyskanych Wolskim i Dubielem, p. Dyrektorem w Ministerstwie Przemysłu i Handlu (B O D) Sobańskim i p, Wojewodą Piaseckim we Wrocławiu proponowano mu m.in. uruchomienie fabryki maszyn rolniczych w Gocławiu, pow. Żary, przy pomocy zespołu łużyckich specjalistów, pracujących tam długie lata przed walką.

Celem omówienia prac wstępnych i okoliczności technicznych ustalono wówczas posłać długoletniego kierownika tych zakładów p. Arnošta Benadę z Budziszyna do Polski.

Prosimy uprzejmie umożliwić p. dipl. rer. pol.  Arnoštowi Černikowi i p. dyr.  Arnoštowi Benadzie z Budziszyna przyjazd do Polski i z powrotem.

                                                                               Ze słowiańskim pozdrowieniem
                                                                                Nedo                  Pawoł Nowotny

                                                                                 prezes                       sekretarz

12. 1947, wrzesień 22, Wrocław – List Wójćecha Kóčki do Prezydium Domowiny w Budziszynie (fragment)

"(...) Kaž widźu z dotalneho wunoška, je akcija Mužakow njeaktualna, přemało drje interesentow na přesydlenje."

13. 1947, październik 5, Budziszyn - Pismo Sekretariatu Głównego Domowiny do Wójćecha Kóčki (fragment)

"(...) Akcja Mužakow. W bĕhu našeje přednoškowje akcije wosebje deleka w Mužakowskich stronach smy spóznali, zo je tuta akcija hišče aktualna. W přichodnych mĕsacach přewjedźemy registraciju Serbow wusydlenych z Pólskej a rĕčacych serbscy. Tohodla smy za sekretarijat w Slepom hišće jeneho młodeho čłowjeka k pomocy přistajili. Tak ruče hač budźe registracija Serbow skónčena, a tak ruče hač budźa tući Serbja přepruhowani štož jich politisku zańdźenosć nastupa, přistupimy z konkretnej próstwu pólskim instancam.
Akciju Mužakow chcemy přewjesć a mamy to za jara wažne dokelž su tući ludźo, kotrož su swoje wobsedźenstwa w Pólskej zhubili, dosć rozhorjeni a přesydlenje do Pólskej by woznamjenało wĕste zarunanje škodow."


14. 1947, grudzień 15, Budziszyn - Pismo Głównego Sekretariatu Domowiny do Polskiej Misji Wojskowej w Berlinie

                                                                                                w Budziszynie, dnia 15.12.1947 r.

hłowny sekretariat
Č/Ha. – A 3 – 1446/47

                                                                                                       Do
                                                                                                       Polskiej Misji Wojskowej
                                                                                                       w  B e r l i n i e


Przesyłamy niniejszym nazwiska i życiorysy Łużyczan, mających uruchomić fabrykę maszyn rolniczych w J a s i e n i  pow. Żary lub inny nadający się do tego celu obiekt (n. p. Lignica). Podani w spisie pracownicy są narodowości serbo – łużyckiej i członkami Domowiny. Prosimy nam wybaczyć opóźnienie pisma niniejszego, które nastąpiło wskutek powolnego dostarczania przez pocztę listów z żądanymi dokumentami i życiorysami zainteresowanych osób.
Domowina ze swej strony popiera zamiar wyżej wymienionych pracowników, prosząc o dalsze życzliwe opracowanie tej sprawy przez władze R. P. i dziękuje za dotychczas okazaną pomoc.

                                                                               Ze słowiańskim pozdrowieniem
                                                                                Nedo                         Nowotny

                                                                                prezes                       sekretarz
                                                                                

Przypisy:

1. E. Siatkowska, Łużyczanie po prawej stronie Nysy. Problem naukowy i polityczny, „Zeszyty Łużyckie” 1992, nr 5, s. 16-30.
2. T. Lewaszkiewicz, Czy w latach 1945 – 1946 na prawym brzegu Nysy Łużyckiej mieszkali Łużyczanie?, „Slavia Occidentalis” 1996, t. 53, s. 21-28.
3. A. Muka, Statistika Serbow [w:] Dołojcne Serbojstwo we łužiskich casopisach 1793 – 1941. Wudała Anja Pohončowa, Budyšin 2007, s. 263-264.
4. A. Muka, Serbja w Pruskiej po ličenju Luda z lěta 1890 Dołojcne Serbojstwo we łužiskich casopisach 1793 – 1941. Wudała Anja Pohončowa, Budyšin 2007, s. 269-271.
5. Ze Serbow. Wolbne gromady a głosowanja Serbow [w:] Casnikowa cytanka 1900 – 1933. Wudała Christa Brandtowa, Budyšin 2001, s. 187.
6. Luž. Srbové v Horní a Dolní Lužici. Kreslil Adolf Černý 1911. Přiloha k spisu Adolfa Černého  Lužice a Lužičtí  Srbové  
7. F. Mětšk, W Kifkowem raju (Mojo swětkowne drogowanje po podzajtšnej Dolnej Łužycy) [w:] F. Mětšk, Bjerduški. Wubrana liryka a proza, Budyšin 1967, s. 12-13.
8. E. Siatkowska, Łużyczanie po prawej stronie Nysy. Problem naukowy i polityczny [W:] E. Siatkowska, Studia Łużycoznawcze, Warszawa 2000, s. 392.
9. Między dworem a wsią (2), „Słowo Polskie” 25-26 XI.2000.
10. Archiwum Akt Nowych w Warszawie (dalej: AAN), zespół: Ministerstwo Ziem Odzyskanych (dalej: MZO), sygn. 501, O pozytywny program w stosunkach polsko-łużyckich, materiał opracowany przez Władysława Ziemiańskiego, 23.03.1946 r., s. 13
11. AAN, MZO, sygn. 501, s. 58 - Pismo wojewody wrocławskiego do MZO z 30.09.1946 r.
12. AAN, MZO, sygn. 501, O pozytywny program w stosunkach polsko-łużyckich, materiał opracowany przez Władysława Ziemiańskiego, 23.03.1946 r., s. 13
13. AAN, MZO, sygn. 501, Pismo okólne pełnomocnika Rządu RP na Okręg Administracyjny Dolnego Śląska do pełnomocników Rządu RP z 04.06.1946 r., s. 45
14. AAN, MZO, sygn. 501, Pismo podsekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, Władysława Wolskiego do wojewody wrocławskiego z 14.11.1946 r., s. 54
15. AAN, MZO, sygn. 501, Pismo Ministerstwa Ziem Odzyskanych do wojewody wrocławskiego z 20.11.1946 r., s. 55.
16. E. Siatkowska, op. cit., s. 385.
17. AAN, MZO, sygn. 501, Pismo Departamentu Administracji Publicznej MZO do Departamentu Osiedleńczego MZO z 20.11.1946 r.,  s. 57
18. AAN, MZO, sygn. 501, Pismo Urzędu Wojewódzkiego Poznańskiego - Ekspozytury w Gorzowie Wielkopolskim do Departamentu Administracji Publicznej do Ministerstwa Ziem Odzyskanych - Departamentu Administracji Publicznej z 23.12.1946 r., s. 61.
19. SKA, sygn. D II 4. 7C, Oświadczenie w sprawie serbołużyckiej narodowości Paula Weigelta, złożone przez Pawła Posselta, Annę Teresę Tietze oraz Antoninę Unger z 11.06.1948 r., s. 52.
20. AAN, MZO, sygn. 501, O pozytywny program w stosunkach polsko-łużyckich, materiał opracowany przez Władysława Ziemiańskiego, 23.03.1946 r., s. 13
21. List Wójćecha Kóčki z 31.01.1947 r. [w:] P. Pałys, Łużycka korespondencja Wójćecha Kóčki z lat 1947 – 1950, „Pro Lusatia. Opolskie Studia Łużycoznawcze” 2009, t. 8, s. 112.
22. List Wójćecha Kóčki do Pawoła Nedy z 28.01.1947 r. [w:] P. Pałys, op. cit., s. 113.
23. List Wójćecha Kóčki do Pawoła Nedy z 10.01.1947 r. [w:] P. Pałys, op. cit., s. 112.
24. Serbski kulturny archiw (dalej: SKA), sygn. D II 4. 7D, Notatka Augusta Petřika zatytułowana: „Čekarjo zady Nyseje” z 05.12.1946 r. s. 38.
25. List Wójćecha Kóčki do Pawoła Nedy z 10.01.1947 r. [w:] P. Pałys, op. cit., s. 112.
26. List Wójćecha Kóčki z 31.01.1947 r. [w:] P. Pałys, op. cit., s. 115.
27. List Wójćecha Kóčki do Pawoła Nedy z 26.02.1947 r. [w:] P. Pałys, op. cit., s. 116.
28. List Wójćecha Kóčki do Pawoła Nedy z 28.01.1947 r. [w:] P. Pałys, op. cit., s. 113.
29. List Wójćecha Kóčki do Pawoła Nedy z 26.02.1947 r. [w:] P. Pałys, op. cit., s. 116-117.
30. M. Mieczkowska, Łużyce a polska opinia publiczna w latach 1945 - 1949, „Lětopis” 1993, zw. 1, s. 103-104.
31. SKA, sygn. D II 4. 7B, list Wójćecha Kóčki do Domowiny z 02.07.1947 r. [w:] P. Pałys, op. cit., s. 129.
32. SKA, sygn. D II 1. 6A, Wućah z protokola posedźenja z dnja 20.7.47 předsydstwa a wubjerka Domowiny, s. 183.
33. SKA, sygn. D II 4. 7B, Pismo Sekretariatu Głównego Domowiny do Wójćecha Kóčki z 05.10.1947 r.
34. AAN, MZO, sygn. 501, Memoriał Bohdana Gębarskiego z 15 maja 1946 r., s. 34-37.
35. AAN, MZO, sygn. 501- Memoriał w kwestii łużyckiej z 11.01.1946 r., s. 4-8.  
36. SKA, sygn. D II 6. 6C, Pismo Domowiny do Polskiej Misji Wojskowej w Berlinie z 28.08.1947 r., s. 54.
37. SKA, sygn. D II 1. 6A, Wućah z protokola posedźenja z dnja 20.7.47 předsydstwa a wubjerka Domowiny, s.  183.
38. SKA, sygn. D II 4. 7D, Pismo Głównego Sekretariatu Domowiny do Polskiej Misji Wojskowej w Berlinie z 15.12.1947 r., s. 72.
39. AAN, MZO, sygn. 501, Pismo naczelnik Wydziału Środkowo-Europejskiego MSZ Marii Wiernej do wiceministra Przemysłu i Handlu Eugeniusza Szyra z 16.03.1948 r., s. 64.
40. Szerzej na temat stosunku władz radzieckich do serbołużyckiego ruchu narodowego patrz: A. S. Pronjewič, Stejišćo ZSSR při rozrisanju serbskeho narodneho prašenja po 2 swĕtowej wójnje, „Rozhlad” 1995, čo. 7/8, s. 272 – 279.
41. W. Borodziej, Od Poczdamu do Szklarskiej Poręby. Polska w stosunkach międzynarodowych 1945 - 1947, Londyn 1990, s. 319-320.
42. T. Marczak, Granica zachodnia w polskiej polityce zagranicznej w latach 1944 - 1950, Wrocław 1995, s. 197.
43.

1999-2018 © Stowarzyszenie Polsko-Serbołużyckie PROLUSATIA
ontwerp en implementering: α CMa Σείριος